<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Zakręt	</title>
	<atom:link href="https://net-sennik.pl/zakret/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://net-sennik.pl/zakret/</link>
	<description>Sennik, sny, znaczenie snów - największa i najlepiej opisana baza w Internecie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 30 Jul 2022 00:55:19 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>
		Autor: Małgorzata		</title>
		<link>https://net-sennik.pl/zakret/#comment-267094</link>

		<dc:creator><![CDATA[Małgorzata]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Jul 2022 00:55:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sennik.tv/?page_id=3266#comment-267094</guid>

					<description><![CDATA[Dzień dobry. Miałam taki sen, w którym w stroju sportowym biegłam z górki szeroką drogą z ładnych jasnych drewnianych paneli. Po mojej prawej biegł mąż, po lewej nastoletnia córka, a obok niej kobieta, moja siostra lub jakaś znajoma. Droga ta po linii prostej prowadziła na długi pomost-most łączący dwa jeziora i dalej w kierunku brzegu lasu. Biegnąc rozmawialiśmy. Po kilku metrach na moście nagle ukazał nam się ostry zakręt. Wszyscy rozpędzeni tym biegiem wpadliśmy do wody. Wysokość była duża, jezioro wielkie, a woda spokojna i delikatnie falująca na powierzchni. Nim dotknęłam tafli wody wzięłam głębi wdech, ale nikomu z towarzyszy nie powiedziałam by zrobili tak samo. Gdy wpadłam do wody szybko wynurzyłam głowę nad powierzchnię. Podświadomie czułam, że mąż powinien być z mojej prawej, ale go tam nie było (choć nie patrzałam w jego kierunku), nikogo nie było. Zanurzyłam się, na mojej wysokości, w odległości kilku kroków też nikogo. Oczami szukałam córki. Woda była dość przejrzysta, w oddali granatowa.
Zeszłam niżej, woda była troszeczkę mętna, ciemniejsza. Sporo mniej światła tam docierało. Nerwowo oczami szukałam córki. Spoglądałam w dół z obawą, że niżej będzie mi jeszcze trudniej ją dostrzec bo jest tam jeszcze mniej światła, bardziej ciemno. Nagle na wprost w odległości 2-3 kroków zobaczyłam swoją drugą córkę w wieku jak miała ok 1-2 lat (teraz ma 4). Bezwładnie, plecami do góry w swoim różowym sweterku, dryfowała. Szybko podpłynęłam do niej i rękoma chwyciłam tak by jak najwcześniej twarz miała nad wodą. Gdy i ja wynurzyłam głowę zobaczyłam, że nie oddycha. Przechyliłam resztę jej ciała tak by głowa była najniżej. Z ust wypłynęło sporo wody lecz nadal nie oddychała, ponownie przechylałam i znowu wypłynęło z ust dużo wody, tak kilka razy. Im dłużej to trwało, tym bardziej bolały mnie ręce i tym trudniej było mi samej utrzymać się na powierzchni. Coraz trudniej było mi zobaczyć czy nadal wypływa z jej ust woda, czy oddycha. Wynurzając choć oczy, ze zmęczenia coraz częściej się zanurzałam. Podczas jednego z takich minimalnych wynurzeń usłyszałam jej płacz. To uświadomiło mi, że skoro płacze to znaczy że oddycha, a ja zanurzyłam się ponownie.
Obudziłam się.... Przerażona.
Zagadkowy sen jak dla mnie. Bieganie, to akurat z kim biegnę, że nie ma tam syna. Dodam, że córka ostatnio zawsze po stronie ojca stoi. Nagły zakręt - jestem akurat na rozdrożu życia bo wniosłam o rozwód z mężem. Ten skok do wody z rozpędu, mój głęboki wdech i obawa, iż nie ostrzegłam innych by również nabrali powietrza do ust.
To, że nikt prócz mnie nie wypłyną. Tonąca córka, która z nami nie biegła i to, że ratując córkę sama tonę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry. Miałam taki sen, w którym w stroju sportowym biegłam z górki szeroką drogą z ładnych jasnych drewnianych paneli. Po mojej prawej biegł mąż, po lewej nastoletnia córka, a obok niej kobieta, moja siostra lub jakaś znajoma. Droga ta po linii prostej prowadziła na długi pomost-most łączący dwa jeziora i dalej w kierunku brzegu lasu. Biegnąc rozmawialiśmy. Po kilku metrach na moście nagle ukazał nam się ostry zakręt. Wszyscy rozpędzeni tym biegiem wpadliśmy do wody. Wysokość była duża, jezioro wielkie, a woda spokojna i delikatnie falująca na powierzchni. Nim dotknęłam tafli wody wzięłam głębi wdech, ale nikomu z towarzyszy nie powiedziałam by zrobili tak samo. Gdy wpadłam do wody szybko wynurzyłam głowę nad powierzchnię. Podświadomie czułam, że mąż powinien być z mojej prawej, ale go tam nie było (choć nie patrzałam w jego kierunku), nikogo nie było. Zanurzyłam się, na mojej wysokości, w odległości kilku kroków też nikogo. Oczami szukałam córki. Woda była dość przejrzysta, w oddali granatowa.<br />
Zeszłam niżej, woda była troszeczkę mętna, ciemniejsza. Sporo mniej światła tam docierało. Nerwowo oczami szukałam córki. Spoglądałam w dół z obawą, że niżej będzie mi jeszcze trudniej ją dostrzec bo jest tam jeszcze mniej światła, bardziej ciemno. Nagle na wprost w odległości 2-3 kroków zobaczyłam swoją drugą córkę w wieku jak miała ok 1-2 lat (teraz ma 4). Bezwładnie, plecami do góry w swoim różowym sweterku, dryfowała. Szybko podpłynęłam do niej i rękoma chwyciłam tak by jak najwcześniej twarz miała nad wodą. Gdy i ja wynurzyłam głowę zobaczyłam, że nie oddycha. Przechyliłam resztę jej ciała tak by głowa była najniżej. Z ust wypłynęło sporo wody lecz nadal nie oddychała, ponownie przechylałam i znowu wypłynęło z ust dużo wody, tak kilka razy. Im dłużej to trwało, tym bardziej bolały mnie ręce i tym trudniej było mi samej utrzymać się na powierzchni. Coraz trudniej było mi zobaczyć czy nadal wypływa z jej ust woda, czy oddycha. Wynurzając choć oczy, ze zmęczenia coraz częściej się zanurzałam. Podczas jednego z takich minimalnych wynurzeń usłyszałam jej płacz. To uświadomiło mi, że skoro płacze to znaczy że oddycha, a ja zanurzyłam się ponownie.<br />
Obudziłam się&#8230;. Przerażona.<br />
Zagadkowy sen jak dla mnie. Bieganie, to akurat z kim biegnę, że nie ma tam syna. Dodam, że córka ostatnio zawsze po stronie ojca stoi. Nagły zakręt &#8211; jestem akurat na rozdrożu życia bo wniosłam o rozwód z mężem. Ten skok do wody z rozpędu, mój głęboki wdech i obawa, iż nie ostrzegłam innych by również nabrali powietrza do ust.<br />
To, że nikt prócz mnie nie wypłyną. Tonąca córka, która z nami nie biegła i to, że ratując córkę sama tonę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
